Dzisiaj trochę z życia.
Nie będę nikogo zanudzać ogólnikowymi stwierdzeniami, że jutro początek roku roku szkolnego, bo i tak wszyscy to wiedzą i nic nowego nie wymyślimy w tej materii, gdyż jeszcze w życiu nie spotkałam się z przejawami chęci powrotu do tej uroczej instytucji(za moim wyjątkiem<masochizm?>

.
W każdym bądź razie zastanawia mnie, dlaczego akurat dzisiaj wszyscy Krakowianie musieli się znaleźć na Rynku, by postać sobie w tłumie innych dziwnych osobników. Ani nie było nic widać, ani słychać, bo wszyscy się wydzierali. Naprawdę, nie rozumiem ludzi. Zamiast sobie obejrzeć w tv, spokojnie, to musieli się zejść i zastawić cały Rynek.
A ja chciałam tylko zdążyć do kościoła.
I stać potem pół godziny w kolejce.
Uwielbiam Dominikanów!
